piątek, 14 października 2016

Prawo Mojżesza - Amy Harmon

Szczerze. Na początku myślałam że to jakaś książka religijna,wyjątkowo z piękną okładką (nie zdarza się to często). Potem natrafiłam na jedną recenzję. Stwierdziłam, że współcześni blogerzy rzadko recenzują książki religijne. Więc zerknęłam. I od razu zapragnęłam tej książki.

Prawo Mojżesza
Amy Harmon
Tytuł oryginału: The Law of Moses
Cykl: Prawo Mojżesza
Editio
31 sierpnia 2016
360 stron

Mojżesz nazywa się Mojżeszem, bo znaleziono go w koszu, jak jego biblijnego imiennika.Tyle że kosz naszego Mojżesza był w pralni. A jego matka nie wyrzuciła go dlatego, że chciała go chronić, ale dlatego, że był dzieckiem niechcianym i dzieckiem cracku (nazywa się tak dzieci, których matki brały w ciąży jeden z rodzajów kokainy - crack). W wyniku wspomnianych wcześniej narkotyków był "pęknięty". Malował jak szaleniec, widział zmarłych i to, co chcieli mu pokazać. Dlatego też często był uważany za wariata i sprawiał problemy.
Dziecko cracku było przekazywane z ręki ciotki do wuja, od wuja do babci, a na wakacje do prababci. To właśnie u niej czuł się najlepiej i w wieku 18 lat zamieszkał razem z nią.


Georgia jest upartą 17-letnią dziewczyną mieszkającą na ranczu. Jej rodzice często pełnili funkcję rodziców zastępczych, przygarniając tzw. trudne dzieci. A pomocy koni używali przy hipoterapiach i innych tego typu sprawach. 

Co połączyło tę dwójkę? Jak możecie się domyślić, uczucie. Dosyć głębokie uczucie. Ale ich znajomość rozwijała się w inny sposób. Pełna była zakrętów, przepaści, wzniesień i gór. Co rusz zaskakiwała mnie pomysłowość autorki co do tej dwójki.

Georgia mieszka naprzeciw Mojżesza. Przez całe wakacje próbuje go rozgryźć. Chodzi za nim, rozmawia, spotyka, całuje.
Mojżesz czasami ma jej dość, ale mimo wszystko pragnie jej bliskości.


Nikt oprócz Georgi nie akceptuje Mojżesza - małe miasteczko, wszystko szybko się roznosi. Tak jak zaginięcia dziewcząt.

Ale największym zwrotem akcji wciąż pozostaje ten jeden moment. Ta jedna tragedia. Potem wszystko nabiera innego tempa, innego podejścia.

Myślałam że Mojżesz będzie typowym"bed bojem" kiedy czytałam, że są z nim problemy. Skórzana kurtka, imprezy, alkohol, narkotyki, motor i te sprawy. Ku mojej uldze okazał się on kimś innym. Mojżesz okazał się być artystom. Okazał się być sobą. I za to go pokochałam.


Nie będę ukrywać że po skończeniu książki płakałam, bo tak naprawdę wylałam morze łez. Stwierdzenie że "ta książka nie kończy się happy endem" jest według mnie fałszywe, ale mimo wszystko płakałam.
Po tą książkę naprawdę warto sięgnąć! Mimo wszelakich opisów nie jest to tanie romansidło. To, że o tej książce jest niedawno głośno, według mnie jest zasłużone.Jestem zachwycona tym, jak autorka pisze. Dzięki niej w dużej mierze utożsamiłam się z bohaterami. Książka jest pisana łatwym językiem, a czcionka nie jest za mała.No i do tego ta zachwycająca okładka!

Naprawdę, jestem zachwycona Prawem Mojżesza.
Ocena: 10/10

2 komentarze:

  1. Kurczę, muszę si powiedzieć, że masz fajne zdjęcia. :D
    Książkę już czytałam (jak pewnie wiesz) i widzę że tobie też się podobała, chociaż morza łez nie wylałam. No wreszcie komuś się okładka spodobała, bo jak czytam inne recenzje to przeważnie jest: "okładka nie zachwyca", albo "niech was nie odstrasza okładka" lub coś w tym stylu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam książki i pewnie nie sięgnę, bo przygody nastolatków już nie dla mnie, ale recenzja napisana bardzo ładnie. :)

    OdpowiedzUsuń