Nie wiem czy to zauważyliście, ale chyba raczej tak. No i o ile mnie pamięć nie myli (ale może mylić), to Wam to pisałam. Chodzi mi o to:
Nałogowo wącham/czytam* książki! <3
*Niepoprawne skreślić
I robię to naprawdę z chęcią, aczkolwiek wolno i niestety rzadko :/
Ale mimo wszystko nie chodzi mi o papierowe książki, ani e-booki.
Właściwie mam na myśli książki/opowiadania innych osób, osób prywatnych, kogoś kto dopiero zaczyna. Możliwe że często spotkaliście się z blogami właśnie typu opowiadania, fanfiction etc. Są też strony na facebook'u, ale chciałabym Wam przedstawić coś takiego zwanego wattpadem.
Wattpad - strona internetowa, a także aplikacja, pozwalająca pisać własne, ale także czytać innych wypociny, książki, opowiadania, one-shot'y ("książki" mające jeden fragment, rozdział), wiersze lub zależy co kto pisze.
Ze strony można korzystać bezpłatnie, jak również publikować, czytać, komentować. I powiem Wam szczerze, że jestem pod wrażeniem, jak niektóre osoby potrafią świetnie pisać :D
Chcielibyście może takie TOP#5 czy TOP#10 opowiadań/autorów? Oooo... Mam pomysł na fajną niespodziankę dla Was :3 Ale o tym później.
Czytacie może coś? Albo piszecie?
Ogólnie dla tych nie w temacie. Aplikacja prosta, łatwa w obsłudze. Wszystko widać jasno. Tylko jak już przeczytacie ze dwa fanfiction, to na stronie głównej będziecie musieli długo szukać, zanim znajdziecie coś innego.
Tak było w moim przypadku. Kiedy byłam u kuzynki namówiła mnie na fajne fanfiction (opowiadanie o jakichś znanych osobach (najczęściej znajduję 1D, 5SOS etc) pisząc o nich różne historie. Nie zawsze są tymi, kim są naprawdę, ale mają takie same imiona, nazwiska, wygląd i często charakter). Naprawdę ciekawe, przeczytałam kilka. Ale potem jakoś mi się znudziły i z czasem zaczęłam trafiać na coraz gorsze. Więc zrezygnowałam z czytania ich, ale na stronie głównej dalej jest ich pełno :/ I to szczerze irytuje :( Oczywiście jak trafię na jakieś interesujące to czytam.
Dobra, tyle na dziś. Chcę Wam napisać, że posty będą średnio co 2-3 dni, ale bardzo czekam też na Wasze komentarze.
Jeśli będą... Hm.. Na początek 3 komentarze zrobię dla Was małą niespodziankę.
A teraz piszcie mi co sądzicie o wattpadzie, polecajcie książki i podawajcie swoje konta ^>^
PS. Zapraszam do mnie, _RoseInBlack_ :p
sobota, 16 stycznia 2016
piątek, 15 stycznia 2016
Szkoła - ściąganie
Ostatnio prowadziłam mały spór z mamą. A mianowicie chodziło o ściąganie.
Za to jestem ciekawa co wy myślicie na ten temat. Ściągacie? A może nie? Uważacie to za oszustwo? Donosicie na innych? Dajcie znać w komentarzach ;)
Moja mama (choć sama na studiach używała ściąg) twierdzi że jestem to oszustwo. Według niej przez podstawówkę, gimnazjum i liceum/technikum/etc nie powinno się ściągać.
Ja natomiast sądzę, że jeżeli ktoś che zostać.... znanym chemikiem/fizykiem, to na za dużo nie przyda mu się umiejętność robienia tzw. Drzewek na języku polskim.
Albo kiedy ktoś chce zostać polonistą, na nic mu się zdadzą pierwiastki czy równania.
Więc nie mam nic przeciwko ściąganiu z jakiegoś przedmiotu, jeśli wiemy, że w zawodzie który chcemy wykonywać w przyszłości, nie przyda nam się on (ten przedmiot).
Ale jeśli ktoś chce zostać... Załóżmy biologiem lub lekarzem, wątpie żeby się spełniał w tym zawodzie, jeśli będzie ściągał z biologi.
Chyba rozumiecie xD
Sądzę, że stopień na jakim się uczymy (gimnazjum, liceum, studia) nie mają znaczenia w ściąganiu i przeciwnie w stosunku do tego co powiedziała moja mama. Na studiach nie jest inaczej. Ściągnie to ściąganie. I tyle mam do powiedzenia w temacie ściągania.
Za to jestem ciekawa co wy myślicie na ten temat. Ściągacie? A może nie? Uważacie to za oszustwo? Donosicie na innych? Dajcie znać w komentarzach ;)
niedziela, 10 stycznia 2016
Harry Potter i Kamień Filozoficzny - J. K. Rowling
Chyba każdy słyszał o J. K. Rowling i jej serii o Harrym Potterze, prawda?
Jeśli nie, postaram się Wam trochę przybliżyć temat słynnych powieści.
Wyobraźcie to sobie:
Codziennie śpicie w komórce pod schodami, jecie jak najmniej (nie chcecie się narażać, poza tym, nie chcą Wam dać więcej). Nie wiecie skąd jesteście, kim są wasi rodzice. Wiadomo tylko tyle, że jako niemowlę ktoś podrzucił Was pod drzwi domu ciotki Petunii i wuja Vernona Dursleya. Oni nie lubią Was, Wy nie lubicie ich. Proste? Proste.
Jednak musicie u nich być żeby przetrwać. Nikt oprócz tej rodziny nie wie o waszym istnieniu.
Blizna na czole i sen w którym widzicie jedynie zielone światło i przerażający śmiech - ciotka tłumaczy to wspomnieniem z wypadku, w którym rzekomo zmarli wasi rodzicie a Wam pozostała blizna w kształcie pioruna.
A teraz to wszystko spotkało właśnie Harry'ego Potter'a. Czasami to irytuje - główny bohater jest zawsze tym najsłabszym.
Pewnego dnia wuj Vernon wysyła chłopca po pocztę, kiedy ten zauważa list do siebie. Nie zdążył go przeczytać, kiedy w następnych dniach przychodzi coraz więcej tych listów - zaklepanie okien i drzwi deskami nie pomogło w zatrzymaniu ich.
Zaczęli więc uciekać.
Szczerze zdziwiło mnie to trochę. Vernon to wielki (w sensie okrągły) facet. Zazwyczaj brał wszystko na tuszę i wrzask. A tu nagle zaczyna uciekać.
Znajduje go Hagrid - olbrzymi (większy od Dursley'a) facet z Hogwartu. Wręcza on do ręki list, tak żeby Potter mógł go przeczytać.
Co jest w środku? Albo już wiecie, albo dowiedzcie się czytając książkę
Na samym początku książka mnie nie wciągała. Byłam przeciwna stylu pisania J. K. Rowling. Ale potem stwierdziłam, że nie będę się przejmować sposobem napisania, ale tym co jest tam napisane.
A wtedy okazało się, że akcja jest naprawdę wciągająca. Nawet nie zorientowałam się, kiedy zostało mi do skończenia 30 stron. Teraz czekam na więcej (zapewne chwilę sobie poczekam).
Jeszcze jedno! Największy błąd jaki popełniłam, to to, że najpierw obejrzałam filmy. Jeśli jeszcze ich nie oglądaliście, a macie zamiar czytać, to zróbcie to dopiero po skończeniu czytania.
A wy co myślicie o tej serii? Podobała wam się? Macie zamiar przeczytać?
Dajcie znać w komentarzu ;)
PS. Zdradzę Wam, że nowe okładki podobają mi się bardziej od oryginalnych.
Jeśli nie, postaram się Wam trochę przybliżyć temat słynnych powieści.
Wyobraźcie to sobie:
Codziennie śpicie w komórce pod schodami, jecie jak najmniej (nie chcecie się narażać, poza tym, nie chcą Wam dać więcej). Nie wiecie skąd jesteście, kim są wasi rodzice. Wiadomo tylko tyle, że jako niemowlę ktoś podrzucił Was pod drzwi domu ciotki Petunii i wuja Vernona Dursleya. Oni nie lubią Was, Wy nie lubicie ich. Proste? Proste.
Jednak musicie u nich być żeby przetrwać. Nikt oprócz tej rodziny nie wie o waszym istnieniu.
Blizna na czole i sen w którym widzicie jedynie zielone światło i przerażający śmiech - ciotka tłumaczy to wspomnieniem z wypadku, w którym rzekomo zmarli wasi rodzicie a Wam pozostała blizna w kształcie pioruna.
A teraz to wszystko spotkało właśnie Harry'ego Potter'a. Czasami to irytuje - główny bohater jest zawsze tym najsłabszym.
Pewnego dnia wuj Vernon wysyła chłopca po pocztę, kiedy ten zauważa list do siebie. Nie zdążył go przeczytać, kiedy w następnych dniach przychodzi coraz więcej tych listów - zaklepanie okien i drzwi deskami nie pomogło w zatrzymaniu ich.
Zaczęli więc uciekać.
Szczerze zdziwiło mnie to trochę. Vernon to wielki (w sensie okrągły) facet. Zazwyczaj brał wszystko na tuszę i wrzask. A tu nagle zaczyna uciekać.
Znajduje go Hagrid - olbrzymi (większy od Dursley'a) facet z Hogwartu. Wręcza on do ręki list, tak żeby Potter mógł go przeczytać.
Co jest w środku? Albo już wiecie, albo dowiedzcie się czytając książkę
Na samym początku książka mnie nie wciągała. Byłam przeciwna stylu pisania J. K. Rowling. Ale potem stwierdziłam, że nie będę się przejmować sposobem napisania, ale tym co jest tam napisane.
A wtedy okazało się, że akcja jest naprawdę wciągająca. Nawet nie zorientowałam się, kiedy zostało mi do skończenia 30 stron. Teraz czekam na więcej (zapewne chwilę sobie poczekam).
Jeszcze jedno! Największy błąd jaki popełniłam, to to, że najpierw obejrzałam filmy. Jeśli jeszcze ich nie oglądaliście, a macie zamiar czytać, to zróbcie to dopiero po skończeniu czytania.
A wy co myślicie o tej serii? Podobała wam się? Macie zamiar przeczytać?
Dajcie znać w komentarzu ;)
PS. Zdradzę Wam, że nowe okładki podobają mi się bardziej od oryginalnych.
sobota, 9 stycznia 2016
Zwiadowcy; Ruiny Gorlanu - John Flanagan
Zwiadowcy - dość obszerna seria - o ile się nie mylę, jest 13 tomów. Mam zamiar doczytać wszystkie. Dam radę?
John Flanagan - Znany głównie z serii "Zwiadowcy", ale napisał także inne dzieła, takie jak seria Drużyna.
Autor pisze... jakby urodził się z myślą o tym, że napisze właśnie akurat tą serię.
Osobiście, uważam (choć mogę się mylić, możliwe że to tylko takie odczucie), że przy tej książce śmiałam się najbardziej, niż przy innych tego typu. I nie było to coś takiego, jakbym przeczytała komedię, czy coś. Po prostu... Nie potrafię być przy niej poważna... Chociaż czasami powinnam.
Zacznijmy od początku. Nie mamy (lub przynajmniej ja) zielonego ani fioletowego pojęcia, kiedy to się dzieje. Czy jest to kilkaset lat temu, czy też kilkaset lat później. W każdym razie mamy rycerzy, chłopów, służbę, króla etc. A! Są jeszcze Zwiadowcy - ludzie pracujący dla władcy, ale nikt nic o nich nie wie. Każdy się ich boi, a oni sami są jak duchy. Pojawiają się i znikają bezszelestnie. Dlatego są kimś w rodzaju Szpiegów.
Will, wraz z kilkoma innymi nastolatkami mieszka w czymś na wzór naszego domu dziecka. Są jeszcze dwie dziewczyny i dwóch chłopaków, przy czym jeden bardzo daje mu się we znaki. Will jest chudy, drobny, spokojny. A Horace... cóż... To jego całkowite przeciwieństwo. Dostojny, potężny, dobrze zbudowany, silny. Idealny rycerz - którym zresztą chce zostać. Lecz nie tylko on.
Will od lat marzy o sławie rycerza. Trafił do domu barona jako niemowlę, bez nazwiska, bez wiadomości o rodzicach. Wie tylko tyle, że jego ojciec walczył jak bohater. Twierdzi więc, że był rycerzem, a on musi pójść w jego ślady.
Na ceremonii przydzielenia, bohater nie dostaje się jednak do szkoły rycerskiej. Chciał więc spróbować sił u ludzi "od koni", jednak tam również go nie chcą. Z cienia wyłania się Halt, podając kartkę Baronowi. Nikt nie wie co się w niej znajduje. a sam Baron postanowił przespać się z tą sytuacją - w inny wypadku chłopiec trafił by do chłopskiej rodziny.
W opisach w internecie możecie znaleźć dalsze losy (nawet tylko tam, gdzie mają zachęcić), jednak nie będę przynudzać.
Na początku miałam nastawienie jako takie. Will był średnio lubianą postacią, Horace'a nie lubiłam w ogóle, o reszcie zdania nie miałam. Aż do pewnego momentu.
Kiedy wszystko zaczyna się rozkręcać, nie masz pojęcia na czym skończysz, czy co się stanie. Wszystko jest nagłe i niespodziewane. Szczerze powiedziawszy dialogi nie pojawiają się zbyt często, ale zazwyczaj są rozbudowane.
Czasami odnosiłam wrażenie, że Flanagan pisze specjalnie dla mnie. Wie co lubię a czego nie, czego się spodziewam, a czego nie. I tworzył tą książkę tak, żeby spodobała się akurat mnie.
Czytając ją, nie dość że przeniosłam się w tamten świat, to jeszcze czułam, jak gdyby Will (a właściwie narrator trzecioosobowy) opowiadał to mi, w sekrecie, jakby pisał pamiętnik tylko dla mnie.
Ktoś czytał? Polecacie? A co z następnymi częściami? Dajcie znać ;)
Napisz do mnie! nibyjednaknikt@gmail.com
John Flanagan - Znany głównie z serii "Zwiadowcy", ale napisał także inne dzieła, takie jak seria Drużyna.
Autor pisze... jakby urodził się z myślą o tym, że napisze właśnie akurat tą serię.
Osobiście, uważam (choć mogę się mylić, możliwe że to tylko takie odczucie), że przy tej książce śmiałam się najbardziej, niż przy innych tego typu. I nie było to coś takiego, jakbym przeczytała komedię, czy coś. Po prostu... Nie potrafię być przy niej poważna... Chociaż czasami powinnam.
Zacznijmy od początku. Nie mamy (lub przynajmniej ja) zielonego ani fioletowego pojęcia, kiedy to się dzieje. Czy jest to kilkaset lat temu, czy też kilkaset lat później. W każdym razie mamy rycerzy, chłopów, służbę, króla etc. A! Są jeszcze Zwiadowcy - ludzie pracujący dla władcy, ale nikt nic o nich nie wie. Każdy się ich boi, a oni sami są jak duchy. Pojawiają się i znikają bezszelestnie. Dlatego są kimś w rodzaju Szpiegów.
Will, wraz z kilkoma innymi nastolatkami mieszka w czymś na wzór naszego domu dziecka. Są jeszcze dwie dziewczyny i dwóch chłopaków, przy czym jeden bardzo daje mu się we znaki. Will jest chudy, drobny, spokojny. A Horace... cóż... To jego całkowite przeciwieństwo. Dostojny, potężny, dobrze zbudowany, silny. Idealny rycerz - którym zresztą chce zostać. Lecz nie tylko on.
Will od lat marzy o sławie rycerza. Trafił do domu barona jako niemowlę, bez nazwiska, bez wiadomości o rodzicach. Wie tylko tyle, że jego ojciec walczył jak bohater. Twierdzi więc, że był rycerzem, a on musi pójść w jego ślady.
Na ceremonii przydzielenia, bohater nie dostaje się jednak do szkoły rycerskiej. Chciał więc spróbować sił u ludzi "od koni", jednak tam również go nie chcą. Z cienia wyłania się Halt, podając kartkę Baronowi. Nikt nie wie co się w niej znajduje. a sam Baron postanowił przespać się z tą sytuacją - w inny wypadku chłopiec trafił by do chłopskiej rodziny.
W opisach w internecie możecie znaleźć dalsze losy (nawet tylko tam, gdzie mają zachęcić), jednak nie będę przynudzać.
Na początku miałam nastawienie jako takie. Will był średnio lubianą postacią, Horace'a nie lubiłam w ogóle, o reszcie zdania nie miałam. Aż do pewnego momentu.
Kiedy wszystko zaczyna się rozkręcać, nie masz pojęcia na czym skończysz, czy co się stanie. Wszystko jest nagłe i niespodziewane. Szczerze powiedziawszy dialogi nie pojawiają się zbyt często, ale zazwyczaj są rozbudowane.
Czasami odnosiłam wrażenie, że Flanagan pisze specjalnie dla mnie. Wie co lubię a czego nie, czego się spodziewam, a czego nie. I tworzył tą książkę tak, żeby spodobała się akurat mnie.
Czytając ją, nie dość że przeniosłam się w tamten świat, to jeszcze czułam, jak gdyby Will (a właściwie narrator trzecioosobowy) opowiadał to mi, w sekrecie, jakby pisał pamiętnik tylko dla mnie.
Ktoś czytał? Polecacie? A co z następnymi częściami? Dajcie znać ;)
Napisz do mnie! nibyjednaknikt@gmail.com
poniedziałek, 28 grudnia 2015
To Hobby
Wiele z Was ma przeróżne hobby. Od sportów, przez muzykę i książki do lenienia się. Znajdują się też takie nietypowe. Przeszukuję właśnie dla Was strony... Nie wiecie co ciekawego można znaleźć :')
Pewien mężczyzna - pan Lee z Boliwii - zbiera anteny satelitarne. Ma ich około 85 i 1500 kanałów telewizyjnych z przeszło 100 krajów.
Istnieją także ludzi, którzy gonią za tornadami. Możliwe że już o czymś takim słyszeliście. Wydają ogromne pieniądze (wolę nie myśleć ile za to książek by było i skąd je mają) na sprzęt i paliwo, a kiedy już się zbliżą do gigantycznego lejka, uciekają gdzie pieprz rośnie. Jednak nie jestem taka dziwna :')
Mam wujka myśliwego. Oczywiście w domu ma tam jakieś te rogi, czaszki czy cokolwiek to tam jest. Ale Ray Bandar jest mimo wszystko lepszy. Ma ich ponad 7 000.
Następnie znalazłam coś również mniej nietypowego. Mianowicie "zwiedzanie" opuszczonych miejsc. Szczerze to chciałabym się takim czymś zajmować ^.^ Tutaj możecie poczytać więcej: www.forgotten.pl
Są też ludzie, którzy przebierają się za postacie, na przykład weźmy sobie brodatego krasnoluda z siekierą w ręce i chodzą po lesie. Też całkiem niezły pomysł! :D A jeszcze obserwatorzy traktują to jako zabawę, dziecinadę. Dla nich to prawdziwa walka :3 Konkretnie nazywa się to Live Action Role Playing, a tutaj możecie poczytać więcej: www.larpownia.pl
Interesujące wydaje się - z drobna przerażające również - być tworzenie sztuki grobowej. Tacy ludzie nie tylko ją robią, lecz także się nią fascynują. Ryją w bibliotekach w poszukiwaniu informacji o zmarłych, z naciskiem na przyczynę ich śmierci. Oczywiście bez dewastowania grobów, czy przywoływania zmarłych. Oficjalnie jest to taphophilia
Maorysi mieli zwyczaj preparowania głów zmarł
ego. Zdarzają się osoby, do dziś poszukujące tych "wydzierganych" głów, które kolekcjonują.
Cynthia Plaster Caster - kobieta zbierająca gipsowe odlewy penisów i piersi znanych osób.
Kryptozoologia to coś czym chyba zacznę się interesować. Bazyliszki, smoki, potwór z Loch Ness i tym podobne - to jest to, czym zajmuje się kryptozoologia. Bada wszystkie możliwe i nie możliwe ślady po zwierzętach z legend, opowiadań, podań ludowych. Tutaj możecie poczytać więcej: www.kryptozoologia.pl
Siostrą tej nauki jest kryptobotanika. Zajmuje się czymś podobnym, tylko związanym z roślinami.I uwaga cytuję z jednej strony I nie, mówienie „panie władzo, ja naprawdę nie wiedziałem, że w mojej doniczce rośnie marihuana„, nie robi z Ciebie kryptobotanika. xD
A teraz coś co mnie szczególnie zainteresowało. A mianowicie geocaching. Na czym to polega? Na chodzeniu po Polsce z GPSem i wyszukiwaniu skrzynki. Po jej znalezieniu, wpisujemy się do dziennika. Ponoć nie jest to takie łatwe, bo czasami są zagadki, a czasami etapy do znalezienia. A! lokalizację takiej skrzynki można znaleźć na serwisach geocachingowych. Tutaj możecie poczytać więcej: www.geocaching.pl
Na dziś to chyba tyle. Jeśli chcecie więcej tego typu postów, dajcie znać ;)
Tutaj macie linki skąd czerpałam informacje:
http://joemonster.org/art/13780
http://jestemgeekiem.pl/5-niezwyklych-hobby-ktorych-nie-znasz-a-powinienes/
I na sam koniec coś, co chyba każdy robi. Strzelanie bąbelkami z folii. Link tutaj: http://joemonster.org/gry/19425/Kuplamuovi
Napisz do mnie: nibyjednaknikt@gmail.com
Pewien mężczyzna - pan Lee z Boliwii - zbiera anteny satelitarne. Ma ich około 85 i 1500 kanałów telewizyjnych z przeszło 100 krajów.
Istnieją także ludzi, którzy gonią za tornadami. Możliwe że już o czymś takim słyszeliście. Wydają ogromne pieniądze (wolę nie myśleć ile za to książek by było i skąd je mają) na sprzęt i paliwo, a kiedy już się zbliżą do gigantycznego lejka, uciekają gdzie pieprz rośnie. Jednak nie jestem taka dziwna :')
Mam wujka myśliwego. Oczywiście w domu ma tam jakieś te rogi, czaszki czy cokolwiek to tam jest. Ale Ray Bandar jest mimo wszystko lepszy. Ma ich ponad 7 000.
Następnie znalazłam coś również mniej nietypowego. Mianowicie "zwiedzanie" opuszczonych miejsc. Szczerze to chciałabym się takim czymś zajmować ^.^ Tutaj możecie poczytać więcej: www.forgotten.pl
Są też ludzie, którzy przebierają się za postacie, na przykład weźmy sobie brodatego krasnoluda z siekierą w ręce i chodzą po lesie. Też całkiem niezły pomysł! :D A jeszcze obserwatorzy traktują to jako zabawę, dziecinadę. Dla nich to prawdziwa walka :3 Konkretnie nazywa się to Live Action Role Playing, a tutaj możecie poczytać więcej: www.larpownia.pl
Interesujące wydaje się - z drobna przerażające również - być tworzenie sztuki grobowej. Tacy ludzie nie tylko ją robią, lecz także się nią fascynują. Ryją w bibliotekach w poszukiwaniu informacji o zmarłych, z naciskiem na przyczynę ich śmierci. Oczywiście bez dewastowania grobów, czy przywoływania zmarłych. Oficjalnie jest to taphophilia
Maorysi mieli zwyczaj preparowania głów zmarł
ego. Zdarzają się osoby, do dziś poszukujące tych "wydzierganych" głów, które kolekcjonują.
Cynthia Plaster Caster - kobieta zbierająca gipsowe odlewy penisów i piersi znanych osób.
Kryptozoologia to coś czym chyba zacznę się interesować. Bazyliszki, smoki, potwór z Loch Ness i tym podobne - to jest to, czym zajmuje się kryptozoologia. Bada wszystkie możliwe i nie możliwe ślady po zwierzętach z legend, opowiadań, podań ludowych. Tutaj możecie poczytać więcej: www.kryptozoologia.pl
Siostrą tej nauki jest kryptobotanika. Zajmuje się czymś podobnym, tylko związanym z roślinami.I uwaga cytuję z jednej strony I nie, mówienie „panie władzo, ja naprawdę nie wiedziałem, że w mojej doniczce rośnie marihuana„, nie robi z Ciebie kryptobotanika. xD
A teraz coś co mnie szczególnie zainteresowało. A mianowicie geocaching. Na czym to polega? Na chodzeniu po Polsce z GPSem i wyszukiwaniu skrzynki. Po jej znalezieniu, wpisujemy się do dziennika. Ponoć nie jest to takie łatwe, bo czasami są zagadki, a czasami etapy do znalezienia. A! lokalizację takiej skrzynki można znaleźć na serwisach geocachingowych. Tutaj możecie poczytać więcej: www.geocaching.pl
Na dziś to chyba tyle. Jeśli chcecie więcej tego typu postów, dajcie znać ;)
Tutaj macie linki skąd czerpałam informacje:
http://joemonster.org/art/13780
http://jestemgeekiem.pl/5-niezwyklych-hobby-ktorych-nie-znasz-a-powinienes/
I na sam koniec coś, co chyba każdy robi. Strzelanie bąbelkami z folii. Link tutaj: http://joemonster.org/gry/19425/Kuplamuovi
Napisz do mnie: nibyjednaknikt@gmail.com
niedziela, 27 grudnia 2015
Czerwona Królowa - Recenzja
Czerwona Królowa - Victoria Aveyard
Książka... Niczym życie. Właśnie ją skończyłam. Nie płakałam na koniec. Jakimś cudem. Ale w trakcie - owszem.
Niesamowita, porywające opowieść. Wydaje się grubsza, jednak po jej przeczytaniu wciąż masz niedosyt. Wciąga Cię dogłębnie, masz wrażenie że jesteś kimś innym. Że jesteś Mare Barrow. Że jesteś Czerwonym, Srebrnym. Że jesteś którymś z nich.
A o co chodzi? O czym to?
O kraju, w którym ludzie są podzieleni na lepszych i słabszych, ważniejszych i tych nie. Na Srebrnych i Czerwonych.
Czerwoni, to ci, którzy mają krew czerwoną.
Srebrni mają srebrną krew, magiczne uzdolnienia.
Mare Molly Barrow to dziewczyna która mieszka w Palach - wiosce Czerwonych.
Razem ze swoim przyjacielem Kilornem kradną, by przeżyła ich rodzina i oni sami. Postacie są... hmmm.... interesującą. Mare jest pierwszą główną bohaterką, którą lubię. Kilorn jest inny. Od początku średnio za nim przepadałam, chociaż momentami uwielbiałam. Do teraz nie wiem jakie mam o nim zdanie.
W wieku 18 lat Mare ma zostać wzięta do wojska, jak każdy Czerwony obywatel Norty. Jej przyjaciel i siostra nie, gdyż jako uczniowie-pracownicy, są zwolnieni z tego obowiązku. Dlatego praca tam, jest jeszcze ważniejsza niż w tych czasach.
Jej trzech braci jest już w wojsku. Shade, Bree i Tramy. To strasznie mnie wzruszyło, ta miłość rodzeństwa. Wszystko jest przedstawione realistycznie, sama mam rodzeństwo i czułam wszystkie uczucia.
Pewnej nocy dowiaduje się, że pracodawca Kilorna zmarł i on też idzie do wojska.
No i postanawia coś z tym zrobić. Niby typowe. Kiedy się dowiesz, co zaczęła robić, zmienisz zdanie.
Nie wiem czy powinnam Wam opowiadać o tym dalej... Boję się że coś zespoileruję.
Momentami miałam wrażenie że przypomina mi Rywalki. Choć to tylko momentami. Jeśli przeczytaliście, przypuszczam że wiecie o co mi chodzi.
Przed chwilą znalazłam recenzję i zauważyłam że dziewczyna pisze "Powieść przypomina mi wiele innych książek, m.in. oczywiście "Igrzyska Śmierci", "Rywalki", "Szklany tron", "Niezgodna", "Cień i kość", "Czas Żniw" i jeszcze wiele, wiele innych." i szczerze się z nią nie zgadzam. Ten motyw... Jednak opowiem dalej.
Załatwiła sobie i Kilornowi "przemytkę" (że się tak wyrażę). Niestety kosztuje ona mnóstwo kasy i - jak stwierdza bohaterka - nie dałaby rady nakradnąć tyle przez cały miesiąc. Szczerze, nie dziwię się temu.
Wpada na pomysł, żeby zabrać się z siostrą do miasta Srebrnych, gdzie młoda pracuje jako szwaczka. Wyszywa piękne zdobienia, za co wszyscy ją chwalą, a Mare żyje w jej cieniu. Motyw powraca przez cały tom.
Niestety, na miejscu dowiadują się o Szkarłatnej Gwardii, nie zdążają nic ukraść i wybucha ogromne zamieszanie związane z atakiem Gwardii na stolicę.
Srebrni i tak panujący nad Czerwonymi, poniżają, niszczą i obwiniają ich jeszcze bardziej. Oczywiście ich usposobnienie do nich i uzdolnienia sa wykorzystywane na każdym kroku.
Gisa, jest młoda, ale decyduje się pomóc siostrze, próbując coś ukraść. Przyłapana dziewczyna wraca do domu ze zmiażdzoną ręką, a siostra ucieka.
Okrada gości wychodzących z gospody, aż przyłapuję ją chłopak. Okazuje się że ma na imię Cal i załatwia jej pracę na dworze królewskim. Kolejny chłopak? Niekoniecznie.
A dlaczego to takie ważne? Bo tam dowiaduje się, że jest Srebrną i Czerwoną zarazem. Dowiaduje się o mocy, jakiej nie ma żaden ze Srebrnych, a ona nawet nie marzyła.
No a dalej faktycznie nic nie zdradzę. Motyw jej mocy mnie tak zaskoczył...
I ten styl pisania. Ogólnie nie lubię opisów przyrody etc. Tutaj, te fragmenty nie były nudne, wręcz to na nich mi głównie zależało.
A zakończenie... To nie jest zwykła książka, bajka. Tutaj nie ma księżniczki jak Kopciuszek, ani księcia takiego jak w baśni. Tutaj nie kończy się jak tam.
Szczerze nie potrafię nawet wskazać mojej ulubionej postaci, ulubionego momentu. Książka wstrząsnęła mną tak bardzo, że już nie rozróżniam kto jest tym dobrym, kto złym, kogo powinnam lubić, kogo lubię. Myślę że zrozumiecie moje... Niezdecydowanie (?) kiedy przeczytacie.
Podsumowując:
Wątpię żeby ktoś z Was ogarnął co Wam próbuję przekazać, jakie są moje odczucia i o czym jest tak naprawdę ta książka. Ale jeśli potraficie, uwierzcie mi na słowo.
Ona jest cudowna i w 100% warta przeczytania!
A! I nie przejmujcie się 483 stronami bo mijają w mgnieniu oka :')
Napisz do mnie! nibyjednaknikt@gmail.com
Szczerze nie potrafię nawet wskazać mojej ulubionej postaci, ulubionego momentu. Książka wstrząsnęła mną tak bardzo, że już nie rozróżniam kto jest tym dobrym, kto złym, kogo powinnam lubić, kogo lubię. Myślę że zrozumiecie moje... Niezdecydowanie (?) kiedy przeczytacie.
Podsumowując:
Wątpię żeby ktoś z Was ogarnął co Wam próbuję przekazać, jakie są moje odczucia i o czym jest tak naprawdę ta książka. Ale jeśli potraficie, uwierzcie mi na słowo.
Ona jest cudowna i w 100% warta przeczytania!
A! I nie przejmujcie się 483 stronami bo mijają w mgnieniu oka :')
Napisz do mnie! nibyjednaknikt@gmail.com
piątek, 4 grudnia 2015
Szał Świąteczny
Jak wszyscy wiemy (lub nie wiemy - jestem tolerancyjna co do religii dopóki nie dochodzi do rękoczynów) zbliżają się święta Bożego Narodzenia. W sklepach od listopada można spotykać czekoladowe Mikołaje, czapki na pudełkach ciastek i inne tego typu rzeczy. W połowie listopada zaczęły się świąteczne promocje z hasłami typu "Już teraz kup prezenty razem z nami i miej to z głowy" i tak dalej. A w grudniu to dopiero się zaczyna. Teraz jeśli chcesz kupić coś znajomemu na urodziny, to nie ma możliwości bez świątecznego akcentu, bo wszystkie taki rzeczy pojawią się znów dopiero w styczniu.
Ogólnie to lubię takie zamieszanie związane z kupowaniem prezentów, szykowaniem domu i tego typu sprawami. Jednak w szkole jest masakra. Pełno konkursów, zdobień. Trzeba na zajęciach plastycznych robić coś na kiermasz, przynieść coś z domu, dokończyć, plus oczywiście normalne sprawy - testy, kartkówki, zadania domowe... I to najbardziej przeraża.
Ogólnie ta atmosfera świąt... Ten pośpiech ludzi... To wymyślanie sposobów jak ukryć przed mamą prezenty... Mimo wszystko lubię święta. I to nie tylko z powodu prezentów, czy tego że się obżeram (a potem próbuje schudnąć). Ale chociażby to, że siedzimy przy tym stole, wcinamy te pierogi i w głowie analizujemy tegoroczny wystrój choinki ciotki. Przychodzi w życiu taki czas, kiedy w końcu zaczynamy to doceniać. I wiem że gadam teraz jak rodzice, dziadkowie czy ktoś, ale po prostu jestem wrażliwa na takie rzeczy.
To chyba tyle, co chciałam Wam przekazać na dzisiaj, tak krótko :) Jestem ciekawa co Wy myślicie o świętach.
Napisz do mnie: nibyjednaknikt@gmail.com
To chyba tyle, co chciałam Wam przekazać na dzisiaj, tak krótko :) Jestem ciekawa co Wy myślicie o świętach.
Napisz do mnie: nibyjednaknikt@gmail.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















