Szczerze. Na początku myślałam że to jakaś książka religijna,wyjątkowo z piękną okładką (nie zdarza się to często). Potem natrafiłam na jedną recenzję. Stwierdziłam, że współcześni blogerzy rzadko recenzują książki religijne. Więc zerknęłam. I od razu zapragnęłam tej książki.
Dawno nie wylałam tylu łez po zakończeniu jednej książki. Naprawdę byłam wzruszona na maksa, moje zaskoczenie było ogromne! To, co autorka napisała na samym wstępie, w połączeniu z zakończeniem, było powalające.